Raczej o Chile, ale też o winie

„Wino two­rzy część na­szej prze­strzeni i jest wśród nas od cza­sów pierw­szych cy­wi­li­za­cji. W Chile, pra­wie od mo­mentu jego od­kry­cia. Prze­cho­dzi przez czasy za­po­mnie­nia i znisz­cze­nia. Po­mimo tego, za­wsze od­zy­skuje swoją wagę” – pisze chi­lij­ski eno­log Ro­drigo Alva­rado Mo­ore w książce „El Mundo del Vino”
W li­te­ra­tu­rze można zna­leźć wiele teo­rii tłu­ma­czą­cych suk­ces chi­lij­skiego wina. Nie trzeba być jed­nak eno­lo­giem żeby zro­zu­mieć, dla­czego lo­kalny tru­nek pla­suje się wśród naj­lep­szych na Świe­cie. Za­nim jed­nak za­głę­bimy się w win­nice, kilka słów o Chile…


W drodze do Santiago

Le­cąc do Chile z Eu­ropy mija się Kor­dy­lierę, Andy. Zmie­rza­jąc w stronę San­tiago wy­ła­nia się las świa­teł, wi­dziany z okien sa­mo­lotu. Spa­ce­ru­jąc po sto­licy Chile nie wi­dać gór tylko wtedy, kiedy przy­sła­niają je wie­żowce lub kiedy nad mia­stem zbie­rze się war­stwa smogu i chmur. Ulice w cen­trum są prze­peł­nione ludźmi. Jest bar­dzo dużo dźwię­ków – gło­sów, mu­zyki, sa­mo­cho­dów, kro­ków, szumu.

Mi na po­czątku po­bytu w Chile to­wa­rzy­szył Mi­guel Lit­tin, uwię­ziony w re­por­tażu „Na fał­szy­wych pa­pie­rach w Chile”. Lek­tura po­zwala za­nu­rzyć się w at­mos­ferę kraju opa­no­wa­nego przez dyk­ta­turę i po­dró­żo­wać wraz z re­ży­se­rem po mniej i bar­dziej zna­nych za­uł­kach Chile. W cza­sie swo­jej taj­nej wy­prawy, któ­rej ce­lem było na­krę­ce­nie ma­te­riału uka­zu­ją­cego kon­se­kwen­cje to­ta­li­tar­nego ustroju za rzą­dów Pi­no­cheta, Mi­guel Lit­tin udaje się mię­dzy in­nymi do Isla Ne­gra. Dzi­siaj miej­sce to jest ce­lem piel­grzymki ob­co­kra­jow­ców i Chi­lij­czy­ków. To tu znaj­duje się je­den z nie­zwy­kłych do­mów Pa­blo Ne­rudy. Miej­sce to, do mo­mentu zmiany ustroju, było szczel­nie za­mknięte i pil­no­wane przez po­li­cję. Jego hi­sto­ria sym­bo­li­zuje zmiany, które do­ko­nały się w Chile w cza­sie ostat­nich dzie­się­cio­leci. Zmiany te –roz­wój eko­no­miczny i po­wrót do de­mo­kra­cji były sil­nym bodź­cem mię­dzy in­nymi dla chi­lij­skiego wi­niar­stwa. W tej chwili Chile ma swoje miej­sce wśród naj­waż­niej­szych eks­por­te­rów wina na Świecie.

Turystyka winna

Spa­ce­ru­jąc po targu Mer­cado Cen­tral, w sercu San­tiago, mija się sto­iska z owo­cami i wa­rzy­wami, które przy­cią­gają wzrok. Tru­skawki mają tu wiel­kość nie­malże pię­ści, ce­bule są słod­kie, awo­kado jest tak aro­ma­tyczne, że stało się skład­ni­kiem su­shi i ham­bur­ge­rów, a owoce ta­kie jak che­ri­moya do­dają rzad­kiego w Eu­ro­pie, eg­zo­tycz­nego smaku. Tak też chi­lij­skie wi­no­grona sta­no­wią do­sko­nałą bazę do pro­duk­cji ory­gi­nal­nych, bo­ga­tych win. Na pewno swoją po­zy­tywną rolę w upra­wie wi­no­ro­śli odgrywają:

  • po­ło­że­nie win­nic w uro­dzaj­nych do­li­nach po­mię­dzy An­dami a Oce­anem Spokojnym,
  • wy­soka am­pli­tuda tem­pe­ra­tur mię­dzy dniem i nocą,
  • silne na­sło­necz­nie­nie (dziura ozo­nowa od­dzia­łu­jąca mię­dzy in­nymi na ob­szar Chile wzmac­nia i tak in­ten­sywne promieniowanie),
  • i do­świad­cze­nie po­łą­czone z no­wo­cze­sną technologią.
fotografia Santiago de ChileSan­tiago de Chile
Rol­nic­two jest w Chile, obok tu­ry­styki i prze­my­słu opar­tego o złoża na­tu­ralne, jedną z naj­waż­niej­szych ga­łęzi go­spo­darki. Wiele pracy wło­żono w to by tu­ry­ści bez pro­blemu mo­gli ko­rzy­stać z at­mos­fery pa­nu­ją­cej w win­ni­cach. Po­pu­larne stały się tak zwane Ru­tas del Vino czyli szlaki winne, które cią­gną się przez wi­niar­skie re­giony. Z San­tiago można wsiąść do po­ciągu, który wio­ząc nas przez ma­low­ni­cze kra­jo­brazy, do­jeż­dża do Col­cha­gua. Ta pre­sti­żowa do­lina sły­nie z czer­wo­nych win i ory­gi­nal­nej hi­sto­rii. Dzi­siaj bo­gaty wi­niar­ski re­gion, był miej­scem in­we­sty­cji po­ten­tata po­ma­wia­nego o han­del bronią.

Przy­kład no­wo­cze­snej win­nicy sta­nowi Es­tampa, chlu­biąca się swo­imi wi­nami otrzy­my­wa­nymi na dro­dze ku­pażu. Jest ona także przy­kła­dem tego jak zor­ga­ni­zo­wane jest więk­szość firm pro­du­ku­ją­cych wina w Chile. Prze­waż­nie są to duże go­spo­dar­stwa, czę­sto po­wy­żej 100 hek­ta­rów, upra­wia­jące wi­no­rośl i do­dat­kowo sku­pu­jące owoce od lo­kal­nych rol­ni­ków. Nie bra­kuje tu jed­nak też ro­dzin­nych win­nic za­kła­da­nych przez mi­ło­śni­ków, które mają ogra­ni­czoną pro­duk­cję i mniej tu­ry­styczny charakter.

W za­sa­dzie nie trzeba od­da­lać się od San­tiago żeby za­po­mnieć o miej­skim zgiełku i ko­rzy­stać ze spo­koju po­śród wi­no­ro­śli — na obrze­żach sto­licy znaj­duje się znana wi­niar­nia Con­cha y Toro, ze swoją znaną marką Ca­sil­lera del Dia­blo. Or­ga­ni­zo­wać wy­cieczki można bez trudu bę­dąc w San­tiago po­przez biura tu­ry­styczne lub sa­memu, ko­rzy­sta­jąc z do­brze dzia­ła­ją­cej sieci au­to­ka­rów. Na­leży jed­nak pa­mię­tać, że Chile pla­suje się wśród naj­droż­szych kra­jów Ame­ryki Po­łu­dnio­wej, a ceny w San­tiago nie­raz prze­wyż­szają te w Warszawie.

Wino na pustyni i w górach

Je­den z pro­fe­so­rów pra­cu­ją­cych na wy­dziale Agro­no­mii w San­tiago wspo­mi­nał, że nie zdzi­wiłby się gdyby zo­ba­czył pia­ski Ata­kamy po­ro­śnięte przez wi­no­ro­śle w naj­bliż­szej przy­szło­ści. Chi­lij­skie wi­niar­stwo ma przed sobą ogromne per­spek­tywy. Wino jest jed­nak tylko jed­nym z wielu tu­tej­szych bo­gactw. Chile jest kra­jem ak­tyw­nych wul­ka­nów, wszech­obec­nych gór i plaż, pu­styni i lo­dow­ców, gej­ze­rów i go­rą­cych źró­deł, uni­kal­nych ro­ślin i zwie­rząt i szla­ków wi­ją­cych się przez pust­ko­wia Po­łu­dnio­wej Ame­ryki. Do tego jest mie­szanką kul­tur, która ob­ja­wia się dzi­siaj w walce po­tom­ków In­dian o prawa do ziemi, róż­no­ko­lo­ro­wych twa­rzach w me­trze San­tiago i za­po­mnia­nych ję­zy­kach pół­nocy i południa.

deliciousdigggooglestumbleuponwykop